sobota, 10 listopada 2012

a hug in a cub.

w tym roku jakoś brakuje czasu na jesienną depresję. najpierw śnieg, który spadł zadziwiająco wcześnie, równie szybko znikając z dróg i chodników, potem tona nauki. teraz słońce przeplata się z deszczem, czasem jest trochę zbyt szaro, ale to specyfika jesieni. mimo wszystko, to jedna z moich ulubionych pór roku. bo obok przytłumionych kolorów, pełnych szarości i brązu, pełno jest koloru, złota czy pomarańczu. miło wieczorem wypić gorącą kawę, zapalić zapachową świeczkę, poczytać pod kocem. miłe są również spacery, choć czasem szczypie w ręce i nogi.

jesień skłania mnie do refleksji. nie to, żeby inne pory roku tego nie robiły, ale ta w sposób szczególny. myślę nad tym, co w życiu przeszło mi koło nosa, albo co sama od siebie odepchnęłam. o decyzjach, które z czasem straciły swą słuszność. niektóre jednak potwierdziły mnie w przekonaniu, że nie wszystko można przewidzieć, a pozornie złe wybory, mogą okazać się dobre. o wiele lepsze niż się tego spodziewamy.

czasami, jak dziś, myślę nad tym jak cienka granica oddziela miłość od nienawiści. jak łatwo osobę, na której tak bardzo nam zależało całkowicie skreślić. kiedy jest się z kimś, niekoniecznie w związku, ale po prostu przyjaciółmi, wydaje się, że to nigdy nie przeminie. że zawsze będzie trwać w niezmienionej formie. ale coś się zmienia, nagle, bez zapowiedzi. tylko co? czy to my stajemy się inni, czy świat, w którym żyjemy?

the neighbourhood- sweater weather      

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz