wtorek, 28 sierpnia 2012

This is world that we live in, I feel myself get tired.

rozpamiętywanie przeszłości
zabiera tyle czasu 
planowanie przyszłości
zajmuje kolejne godziny
czasami budzę się w środku nocy
z braku lepszej pory
na przeżywanie teraźniejszości

dzisiejszy świat w dużej części składa się ze stereotypów. czasami są one raniące, potrafią zniszczyć czyjąś wiarę w ludzi. czasami jednak podbudowują one czyjąś opinię o sobie, dają zastrzyk pewności siebie. prawie na każdym kroku spotykamy się z opiniami ludzi opartych na czyimś wyglądzie:

  • jest ładna więc musi być wredna i głupia/ miła i mądra
  • ma drogie ciuchy więc jest pusty
  • twoja znajoma się maluje? na pewno jest plastikiem
  • moda cię nie interesuje? w takim razie ubierasz się beznadziejnie 
  • ruda? na pewno wredna

ale nie tylko wygląd jest tematem stereotypów. mogą one dotyczyć wszystkiego, również zachowania.

  • uśmiecha się jak idiotka, bo nie ma nic ciekawego do powiedzenia 
  • nie patrzy w oczy, na pewno jest fałszywy
  • co on w niej widzi? przecież jest beznadziejna 
  • ma dobre stopnie? na pewno tylko dzięki szczęściu 

zastanawiam się jak podchodzić do stereotypów, jak sobie z nimi radzić. czy wierzyć temu, co o kimś mówią ludzie, oczywiście z wiarygodnego źródła, czy wszystko brać pod znak zapytania. to trudne i chyba nigdy nie stanie się łatwiejsze.

jak na razie zamierzam do wszystkich tych 'pewnych' informacji podchodzić na trzeźwo. opinie ludzi często są podyktowane emocjami, zazdrością, sympatią czy niechęcią. trzeźwość zapewne minie gdy sama stworzę stereotyp o kimś kogo widziałam po raz pierwszy, a będę widywać przez kolejne dziesięć miesięcy.

(c)paulina- nadworny grafik

sobota, 25 sierpnia 2012

Part of not being a self-centered asshole, is doing things with your friends even when you don’t want to.

czy lato za oknem zmierza ku końcowi
niemalże go niezaznałam 
czekając z lękiem
z mapą i zapałkami
planując przyszłe wędrówki w przeszłość

czy to już nagie drzewa za oknem
czy tylko naga teraźniejszość

słońce miesza się z deszczem, płynnie przechodząc w szare dni i jeszcze bardziej szare wieczory. trochę czekam kiedy będzie można nosić długie szale i ciepłe swetry, ale trochę żal szortów i spódnic wkładanych bez rajstop. niedługo wrzesień. kiedy to minęło?

w tym tygodniu częściej przemieszczałam się miejskimi środkami transportu. to strasznie relaksujące, wygodnie oprzeć się na fotelu i wsłuchać w szum jazdy. o ile kierowca należy do ludzi spokojnych i nie hamuje jak szaleniec dziesięć centymetrów przed przejściem dla pieszych. marzy mi się kiedyś jechać gdzieś, tak bardzo daleko z kimś, kto dobrze prowadzi samochód, po drodze zasnąć i obudzić się na drugim końcu świata.

prawdziwa siła 
tkwi w tych dorosłych oczach 
które czasami widuję 
na twarzach dzieci
które musiały dojrzeć
zanim zrobili to ich rodzice

usiłuję robić jakieś podsumowanie wakacji. czy zrobiłam to co planowałam (spotkanie z andie w krakowie, coke live, parę nocowań, parę miłych wycieczek rowerowych, sesja fotograficzna, renowacja pokoju), czego nie zrobiłam (szaleństwa w rodzaju szesnastolatek z mtv). zbieram też plany na przyszłość, choć z tym wydaje się gorzej. wszystko to jest chyba jeszcze zbyt mało wyraźnie i jasne, by było nad czym myśleć.

tysiące stóp odbitych w błocie 
podeszwy butów tak bezosobowe
a jednak osobiste 
puste kubki przeszłościowo użyte 
przyszłościowo bezużyteczne 
pozostawione obok odcisku buta
i zgubionej bransoletki

ale może na plany jest jeszcze czas. może do studiów mam jeszcze parę lat i parę nocy na przemyślenia. może nie muszę już teraz, tydzień przed rozpoczęciem roku, wiedzieć gdzie będę za pięć lat. lub za pięć minut.   

(c)paulina- nadworny grafik

czwartek, 16 sierpnia 2012

The sun is always in my eyes, it crashes through the windows.

dzisiejsze inspiracje przynoszą z sobą ostatnie podmuchy letniego wiatru i delikatny oddech jesieni.  pory roku, którą można dostrzec coraz częściej wokół nas i to nie tylko w sklepach z ubraniami gdzie króluje kolekcja jesienno-zimowa.






jesień przynosi z sobą moc kolorów, czerwieni, złota, brązu. zabiera nam jednak kwiaty w rozkwicie, czy wieczory spędzane w zaciszach ogródków. jesienne spacery są jednak piękne, kiedy przemierzamy ulice otuleni ciepłymi materiałami.





przytulne przestrzenie wpływają dobrze na nasze samopoczucie, które przy obniżonej obecności słońca jest narażone na spadki. ważne, by czuć się dobrze w swoich czterech kątach, nie ważne czy zagraconych czy sterylnie czystych.




miłość na jesień jest równie dobra jak ta na wiosnę. ostatnio dużo o tym myślę (i rozmawiam z pewną osobą), ale wnioski na razie są jedne: nie warto szukać na siłę i obdarzać uczuciami pierwszej napotkanej osoby, która poświęca ci uwagę.





moda i uroda jest tym co poprawia mój nastrój zawsze. to po prostu miłe otaczać się ładnymi rzeczami, takimi na które dobrze się patrzy nawet jeśli są one tylko na zdjęciach. moje niespełnione marzenie to pracować kiedyś w magazynie o modzie. już wyobrażam sobie vogue'a przyjmującego mnie z otwartymi ramionami.



na koniec kawa. jeszcze mrożona na gorące dni, których mam nadzieję, będzie bardzo wiele i już filiżanka tej w gorącej wersji, by żaden jesienny wiatr nie był nam straszny.

pozdrawiam.

wtorek, 14 sierpnia 2012

"Love of beauty is Taste. The creation of beauty is Art.

niektórzy ludzie są jak kluczowy element stroju, nowa spódnica czy modny sweter. tworzą cały look, sprawiają, że ma w sobie coś wyjątkowo urzekającego. inni są jak dodatek, mały pierścionek czy niepozorny szal. mogą jedynie tkwić w cieniu, uzupełniając całość lub próbując się dopasować.

widziałam kiedyś cytat, w którym była mowa o tym, że nie jest tak, że nie lubię tego jak wyglądam; czuję się po prostu jak taki dodatek, czy lampa w koncie pokoju. wchodzący oczywiście ją dostrzegają, ale nie zastanawiają się nad nią zbyt długo. prześlizgują po niej wzrokiem i odchodzą.

na nastolatkach tkwi duża presja wyglądu, sposobu bycia. chcą być oryginalne, ale nie chcą odstawać. chcą się podobać, ale chcą być sobą. tak wiele pragnień, a tak niewiele szans na ich urzeczywistnienie. bo niektórych rzeczy po prostu nie da się zmienić, twoje oczy nie zmienią koloru, nie urośniesz 20cm, nie schudniesz 10kg w tydzień. nie staniesz się obyta i wyluzowana w jeden dzień. że już nie wspomnę o włosach, które rosną tak koszmarnie długo.

chcemy naśladować to, co wydaje nam się ładne, wartościowe. ileż razy zastanawiamy się "dlaczego ja nie jestem nią/nim?". przyjaciel wysłał mi niedawno 'psychologiczny fakt'. jeżeli widzimy ładną osobę od razu utożsamiamy ją z cechami pozytywnymi. w naszej głowie maluje się obraz miłej, zabawnej, wyrozumiałej osoby. i to tylko dlatego, bo ma ładną twarz lub coś przyciągającego uwagę.

trudno jest żyć w takim świecie. tam gdzie wszyscy porównują się ze wszystkimi i zazdroszczą sobie wszystkiego trzeba znaleźć złoty środek. umieć przyznać, że ktoś jest miłą, a nie tylko ładną osobą, pochwalić czyjś strój czy po prostu pogodzić się ze swoją nieśmiałością. w stylu i zachowaniu innych można odnaleźć inspirację, nie tylko zawiść.

spector- chevy thunder

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

i think i'm going to disappear for a while.

kiedy przestąpisz próg mojego domu zobaczysz przedpokój bez dywanu, za to z odciskami butów i stóp. łazienkę bez drzwi, lustra czy jakiejkolwiek półki. poważnie rozważam czy po remoncie wieszać lustro z powrotem.

za pierwszymi drzwiami po lewej jest mój pokój. ale uważaj!, zrób duży krok bo podłoga jest świeżo pomalowana. tak jak i ściany, jedna w innym kolorze niż pozostałe. nie ma tam zbyt wielu mebli, poza szafą, do której nie mogę dojść. nie oczekuj, że będę pięknie ubrana, wkładam pierwsze co mam pod ręką. prawie.

śpię w pokoju rodziców, w którym zresztą nie ma drzwi balkonowych. jako dziecko marzyłam o biwakowaniu, namiotach, spaniu w lesie. od dwóch nocy śpię na ziemi, pobolewa gdzieniegdzie. ale jeszcze parę takich nocy mnie czeka.

w miarę naprawiania i wymiany poszczególnych części mojego domu, znajdują się kolejne wymagające naprawy. stres i nerwy, byle do końca. a efekt będzie powalający.

czekam by ściana była sucha, wtedy wokół kontaktu nakleję welurowego kwiatka. będąc młodsza nie miałam tak dziewczęcego pokoju jak teraz. może to głupio z mojej strony, powinnam była pewnie wybrać stonowany beż, czy spokojny błękit, ewentualnie pokusić się o intensywną zieleń. ale nie, ja wybrałam wrzos i jasny fiolet, który w rezultacie jest niemalże różowy. i wiesz co? lubię to. nadrabiam lata gdy chciałam być chłopcem.

ed sheeran- small bump