niedziela, 2 grudnia 2012

Strongest taste. Loudest drop. Head is filled the thought.

mówią, że sami się rodzimy i sami umieramy. w zależności od nastroju zgadzam się z tym lub gwałtownie zaprzeczam. życie to nie tylko walka, ból i łzy. a próbują nam to wmawiać, próbują nas w takim przekonaniu wychowywać.

życie to nie tylko zabawa, jak usiłujemy udowodnić. bawi mnie sposób w jaki niektórzy traktują alkohol czy papierosy. jestem zbuntowana, jestem dorosła, jestem lubiana, upijam się. pozwalam innym wąchać wódkę, którą ode mnie czuć, niech czują dym. niech czują wolność.

młodość obroni się sama, czyż nie? po co te lekcje o uzależnieniach, szkodach jakie mogą w nas wywołać nasze własne czyny? po co próbują przekonać nas, że wiedzą lepiej, bo już to przeżyli? pijący dalej będą pić, palący dalej będą odpalać jednego od drugiego. dalej będziemy się niszczyć.

podobno każdy nasz problem był już przez kogoś przeżyty. podobno nasi rodzice przechodzili przez to, co my. podobno wiedzą, czuli to samo. podobno nikt nie jest oryginalny.

kto rodzi się sam, a kto sam umiera? kto rodzi się tak naprawdę, a kto ostatecznie odchodzi, wraz ze swą śmiercią? 

sobota, 1 grudnia 2012

Mala Czarna Rekomenduje...

świeczki wszelkiego rodzaju, szczególnie lawendowe (pozdrawiam izę). | "boy 7", książka, którą niedawno udało mi się przeczytać; nie mogę doczekać się następnych części. | gorące napoje, to moje ukojenie gdy pogoda staje się coraz chłodniejsza. | purity ring- shrines | jesienią i zimą stawiam na ciemne lakiery do paznokci. | american horror story; z odcinka na odcinek coraz bardziej wciągające i zaskakujące.

poniedziałek, 12 listopada 2012

Niepozbierany art.

"Jesień"
 zrobiło się trochę ciemno
w środku i na zewnątrz
nieco zbyt chłodno
na długie eskapady
w górę i dół
za dużo szarości
pływa między nami
za mało miłości w nas 
 
 

sobota, 10 listopada 2012

a hug in a cub.

w tym roku jakoś brakuje czasu na jesienną depresję. najpierw śnieg, który spadł zadziwiająco wcześnie, równie szybko znikając z dróg i chodników, potem tona nauki. teraz słońce przeplata się z deszczem, czasem jest trochę zbyt szaro, ale to specyfika jesieni. mimo wszystko, to jedna z moich ulubionych pór roku. bo obok przytłumionych kolorów, pełnych szarości i brązu, pełno jest koloru, złota czy pomarańczu. miło wieczorem wypić gorącą kawę, zapalić zapachową świeczkę, poczytać pod kocem. miłe są również spacery, choć czasem szczypie w ręce i nogi.

jesień skłania mnie do refleksji. nie to, żeby inne pory roku tego nie robiły, ale ta w sposób szczególny. myślę nad tym, co w życiu przeszło mi koło nosa, albo co sama od siebie odepchnęłam. o decyzjach, które z czasem straciły swą słuszność. niektóre jednak potwierdziły mnie w przekonaniu, że nie wszystko można przewidzieć, a pozornie złe wybory, mogą okazać się dobre. o wiele lepsze niż się tego spodziewamy.

czasami, jak dziś, myślę nad tym jak cienka granica oddziela miłość od nienawiści. jak łatwo osobę, na której tak bardzo nam zależało całkowicie skreślić. kiedy jest się z kimś, niekoniecznie w związku, ale po prostu przyjaciółmi, wydaje się, że to nigdy nie przeminie. że zawsze będzie trwać w niezmienionej formie. ale coś się zmienia, nagle, bez zapowiedzi. tylko co? czy to my stajemy się inni, czy świat, w którym żyjemy?

the neighbourhood- sweater weather      

piątek, 2 listopada 2012

Niepozbierany art.

jeśli mogłabym ujrzeć oczy
pełne zachodów słońca
spadających gwiazd
usta jak bliźniacze półksiężyce 
a policzki zroszone deszczem
nad nimi rzęsy 
pełne rosy o poranku

gdybym potrafiła 
dostrzec głębię spojrzenia
delikatność silnych dłoni
widziałabym jego
jak sen o aniołach 

niniejszym przedstawiam nowy cykl postów, w których zamieszczać będę moje wiersze. mam nadzieję, że tytuł się podoba, a posty te będą pojawiać się regularnie.
pozdrawiam.