czwartek, 5 lipca 2012

you don't need a car if you have a bike.

rower był czymś o czym dyskretnie marzyłam już od zeszłego roku. czy może być coś lepszego niż wieczorne przejażdżki ze słuchawkami na uszach? rower ma jednak również praktyczne strony: wszędzie możesz dostać się znacznie szybciej niż pieszo. dostrzegałam jedynie plusy tego przedmiotu.

w zeszłym roku jednak nie udało się spełnić tego skrywanego życzenia. powody były różne, te podawane przez rodziców i te przeze mnie. nie warto jednak płakać nad rozlanym mlekiem. niemniej, na zakończenie tego roku szkolnego powiedziałam stanowczo czego oczekuję za moją roczną tyradę szkolną.

tym razem rodzice zgodzili się, bez żadnych zastrzeżeń. moja radość zdawała się nieopisana. od momentu gdy bordowo-czarny rower pojawił się na moim podwórzu niemal każdą chwilę wykorzystywałam, by gdzieś się na nim wybrać. codziennie przemierzałam te trasy, które widziałam w wyobraźni już rok temu. nieodzowne słuchawki na uszach bardzo mi te trasy umilały.

aż do dziś żyłam w świecie marzeń, idyllicznej wizji mnie i roweru. bo jak widać ta para nie ma przyszłości, a sam rower wady również ma. boleśnie przypomina mi o tym rozbite kolano, świecące czerwienią i rażące wypukłością. kochany rowerze, dlaczego?!

5 komentarzy:

  1. Ahh, rower! :) Jako, że mój tata uwielbia ten pojazd i co najmniej kilka razy w tygodniu wybiera się na, zarówno krótkie i łagodne, jak i zadziwiająco długie i mordercze wyprawy, ja również zawsze miałam rower, odkąd byłam dość duża, żeby na nim jeździć. Racja, to coś wspaniałego jechać ze słuchawkami w uszach. Najczęściej jednak jeżdżę z tatą. Zazwyczaj udajemy się na zatłoczony krakowski Rynek Główny, i lawirując między ludźmi docieramy pod Wawel, by później, w świetle gasnącego dnia, podążyć wzdłuż migoczącej Wisły. Lubię te wyprawy :) Ale fakt, czasem rower bywa bardzo niewdzięczny. Jakiś czas temu wywróciłam się dość boleśnie, ale nie tylko mnie stała się krzywda. Mój dwukołowy towarzysz również ucierpiał. Z takim impetem próbował mnie z siebie zrzucić, że łańcuch mu się jakoś tak dziwnie wbił, nie tam gdzie trzeba i naprawdę ciężko go było potem wyciągnąć :P

    Xamara

    OdpowiedzUsuń
  2. rower i słuchawki to chyba nie jest najlepsze połączenie ;d ja tam wole wiedzieć co się wokół mnie dzieje!;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ostatnio zaczęłam jeździć bez, bo częstotliwość moich rowerowych wypadków jest zbyt duża :3

      Usuń
  3. postęp! uczymy się na błędach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak. mam nadzieję, że w najbliższym czasie nie będę mieć żadnej takiej atrakcji :P. ale ja po prostu jeżdżę na rowerze, dla poczucia adrenaliny. :D

      Usuń