piątek, 28 września 2012

We'll find another window with a different point of view.

już niemalże koniec września. jeden miesiąc szkoły prawie za nami. minął tak szybko, że nawet nie wiem kiedy. ale to dobrze. nie ma za dużo czasu na myślenie o tym, o czym myśleć się niekoniecznie chce. nauki dużo, spodziewałam się, że tak będzie. wszyscy ostrzegali jak to tragicznie będzie kończyć po południu, być w domu około 15, 16. ale wcale nie jest źle. czas można znaleźć na wszystko. tego przecież uczy nas dorastanie, tak? że im więcej do zrobienia, tym lepiej potrafimy to zorganizować i/lub zignorować obowiązki. na razie udaje mi się organizacja, na ignorowanie czas pewnie też przyjdzie.

doszłam do wniosku, że moje problemy mogą wynikać z tego, że zbyt wiele rzeczy mi się podoba, zbyt łatwo wszystko wzbudza we mnie ekscytację, zachwyt. może bycie zimnym wcale nie jest takie złe. ludzie, których zbyt łatwo rozpalić często płoną przez krótką chwilę, a potem nagle gasną. co zrobić by nie wypalić się zbyt szybko?

Cztery zasady by przetrwać szkołę/życie bez przedwczesnego wypalenia się.

#1. szukać. ciągle szukać czegoś, wszędzie. czegoś co może zainteresować, wzbudzić niechęć czy pobudzić wyobraźnię. skąd mamy wiedzieć kim chcemy być, jeśli nie szukamy? nie mogę znieść ignorancji ludzi, którzy mówią, że nie wiedzą kim chcą być, ale jednocześnie niczego nie szukają. stoją w miejscu i oczekują, że ktoś podyktuje im odpowiedź, prostą, składną i do tego niezwykle interesującą. czasami samemu trzeba odnajdywać odpowiedzi, a jeśli nie to chociaż małe, prawie niewidoczne znaki, co powinniśmy zrobić. lub czego robić nie powinnyśmy.

#2. angażować się. powiedzmy szczerze, nikt nie lubi chodzić do szkoły. każdy znajdzie choć jeden jej aspekt, którego nie może zaakceptować. nie zmienimy jednak tego, że przebywać tam musimy. może zatem najlepiej będzie uczestniczyć we wszystkim na 100% naszych możliwości? albo chociaż na 80%. w tym roku postanowiłam zacząć stosować tę zasadę do siebie. skupiać się również na matematyce, chemii, fizyce. choć to dla mnie trudne, to nie poddaję się.

#3. znaleźć odskocznię od stresu. każdy człowiek odczuwa stres w takiej czy innej postaci. mnie szkoła często kojarzy się tylko ze zdenerwowaniem i brakiem pewności siebie. ważne jest by nasze życie nie ograniczało się tylko do szkoły. bo przecież każdy z nas jest czymś więcej. jesteśmy przyjaciółmi, synami czy córkami, rodzeństwem. jesteśmy czyimś oparciem, motorem do działania czy nocnym koszmarem. a sposobem na relaks może być surfowanie w sieci, czytanie książek, picie kawy i czytanie magazynów o modzie. spotkania z przyjaciółmi czy spacer z mamą. przejażdżka na rowerze albo pójście na basen. trzeba tylko szukać. 

#4. zapomnieć o ludziach, którzy zapomnieli o nas. nie da się uczestniczyć w teraźniejszości wciąż tkwiąc w przeszłości. nie da się ruszyć do przodu jeśli wciąż jesteśmy związani z ludźmi, którzy karzą nam stać w miejscu. czasami trzeba spojrzeć prawdzie w oczy i zostawić za sobą ludzi, którzy nie zasługują na drugą szansę. którzy nawet nie dostrzegają, że nas ranią. 

1 komentarz:

  1. Pięknie powiedziane. Widzę, że dzisiaj dzień dobrych porad i robienie mi wody z mózgu (w ten dobry sposób). Chyba powinnam się dostosować do zasady nr 4, bo 1. i 2. ładnie wykonuję :3

    OdpowiedzUsuń